|
|
2011-05-24
|
Byłam w pracy , synek został z babcią. Tęskniłam strasznie . Ta piekna pogoda , biegajace wszędzie dzieci i reklamy wakacyjnych kurortów zupełnie mnie dobijały. Myslałam o tym, ze mieliśmy jechac na wymarzone wakacje nad jeziorami a teraz to już zupełnie nie ma znaczenia. Nastrój poprawiła mi informacja, ze smyk najprawdopodobniej bedzie klasyfikowany:) Wspaniała Pani Dyrektor naszej szkoły postanowiła przyjechac do niego do szpitala i sprawdzić to czego sie razem uczyliśmy . Synek bardzo sie ucieszył bo najbardziej martwił go brak kolejnej pieczątki w legitymacji :-) a ja jestem szczęśliwa bo to daje mu namiastkę normalnego biegu zdarzeń.
Jest późno, synek śpi . Trzymajcie kciuki, bo bardzo tego potrzebuje. |
|
Wasze myśli dla mnie:
16
|
|
2011-05-23
Kolejny dzień w szpitalu
|
Kończy się maj a Synek już czwarty miesiąc jest w szpitalu. Znosi to bardzo dzielnie i podziwiam go szczerze , to ciągłe kłucie , ogrom leków , zabiegi i ból byłyby ciężką próbą dla każdego .
Nadal czekamy na serduszko . Teraz powinno być łatwiej bo Synek dostał sztuczne serce , wspomaganie , które pozwoli mu dłużej czekać na przeszczep. Jest po ciężkiej operacji ale powoli zaczyna odzyskiwać siły. Oczywiście dokąd nie znajdzie się dla niego serduszko musi pozostać w szpitalu , bo z machiną wielkości pralki u boku nie da się normalnie żyć ale przynajmniej zyskaliśmy czas a to on jest dla Synka bezcenny.
Myślę, że dzięki determinacji lekarzy ze SCChS w Zabrzu i samego prof. Zębali udało się ściągnąć sztuczną komorę z Niemiec. U nas tak małe dzieci jak synek ( 7 lat) nie są włączane na komory bo nie mamy takiego sprzętu . Polska komora nadaje się dla osób od 50 kg a Synek waży dużo mniej . Jedyną wiec szansą było sprowadzenie takiej sztucznej komory z Niemiec. Berline-Heart bo tak nazywa się ta maszyna, która pomaga Synkowi żyć jest pierwszą taką w Polsce i Synek jest obecnie jedynym dzieckiem, które na niej krąży. Mam nadzieję, ze jest to przełom i szansa dla kolejnych małych pacjentów. Dziękuję losowi i Panu Bogu , że dał mojemu małemu smykowi kolejną szansę i co dzień od nowa proszę aby Synek nie musiał zbyt długo czekać na serce. Nie ma nic gorszego niż patrzeć na cierpienie dziecka , nie ma nic gorszego niż być wobec tego cierpienia bezsilnym. Nie umiem mu pomóc bo nic nie da się zrobić. Mogę tylko wciąż mówić o przeszczepach o tym jak bardzo potrzebna jest wiedza na ten temat o tym, ze zgoda na oddanie organu do przeszczepu to darowanie życia komuś innemu , kto czeka i komu jest coraz trudniej. Synek mówi do mnie czasem, ze chciałby pojechać w góry i pyta czy zdążymy w te wakacje a ja nie mogę mu nic odpowiedzieć bo nie wiem. Mówię , żeby prosił Bozię to może się uda i może wreszcie będzie się znów uśmiechał jak dawniej.
|
|
Wasze myśli dla mnie:
5
|
|
2011-04-26
|

"Pierwsze, co musi zostać podkreślone, a co zauważyłem przy innej okazji, to fakt, że każdy narząd przeszczepiony ma swoje źródło w decyzji o bardzo dużej wartości etycznej: decyzja, aby zaoferować bez oczekiwania nagrody części własnego ciała dla zdrowia i dobrego samopoczucia innej osoby. W tym dokładnie zawiera się szlachetność tego gestu, gestu który jest autentycznym aktem miłości".
Przemowa do uczestników Kongresu Międzynarodowego Towarzystwa Transplantacyjnego.
20 czerwca 1991, (No. 3)
Jan Paweł II
|
|
Wasze myśli dla mnie:
2
|
|
2011-04-19
|
Jeszcze jesteśmy chociaż cały czas w szpitalu. Wciąż myśle o tym co zostało Synkowi odebrane, o szkole, o huśtawkach i innych drobiazgach. Łzy niestety płyną zbyt często .Trzeba jednak być dobrej mysli. Tylko wtedy Bóg wysłucha naszych próśb i pomoże . Potrzebne jest nowe serduszko i to pilnie. Tylko skąd je wziaść? W naszym kraju nie mówi się o przeszczepach , zwykli ludzie nie rozumieją , ze pobrane organy moga uratować czyjeś życie - życie mojego synka i wielu innych pacjentów czekających na przeszczepy. Od początku roku nie było operacji przeszczepu na dziecku. Decyzję o oddaniu serduszka innemu pacjentowi trzeba podjąć w kilkanaście minut po największej tragedii jaka może spotkać rodzica. Nie potrafię sobie wyobrazić jak bardzo jest to trudne . Trzeba jednak o tym mówić, uświadamiać i pokazywać bo to jedyna szansa dla chorych dzieci.
Mój głos jest malutki ale moze ktoś go usłyszy. |
|
Wasze myśli dla mnie:
3
|
|
2011-04-08
|
Niestety spełnia sie najgorszy scenariusz. Synek czeka na przeszczep. Nie czuje się dobrze i do tego po przeszło 2 miesiącach ma dosyć szpitali. Mnie po za tym wszystko inne się sypie i zawodzę się na najbliższych. Trudne dni przyszły. Bóg nie słyszy chyba naszych modlitw. A od nowego roku na dzieciakach w wieku mojego synka nie zrobiono ani jednego przeszczepu. Zostało tylko modlić się abyśmy dotrwali... |
|
Wasze myśli dla mnie:
5
|